RSS
 

wszystko i nic.

08 mar

Ojej, ojej.
Znowu się rozleniwiłam.
Od tygodnia przecudownie prokrastynuję w pięknej Holandii.
Napisałam egzamin i od momentu, w którym z niego wyszłam – nie kiwnęłam palcem.
A czas ucieka i trzeba znowu się sprężyć i zacząć ogarniać życie!

Co się wydarzyło?
W końcu się urządziłam, przyjechała kanapa i mój pokój osiągnął stan funkcjonalności połączonej z przyjemnym wyglądem.
Z rzeczy nowych spróbowałam Bubble Football’u, co uważam za bardzo przyjemne doświadczenie, którego z drugiej strony jednak nie planuję powtórzyć.
Zagrałam w Pub Quiz’ie, wzięłam udział we włoskim obiedzie – wszystko organizowane przez ESN.
Uczę się też francuskiego, w zamian za co próbuję przekazać trochę mojej wiedzy na temat polskiego.
I niestety okazuje się, że jako „native” nie znam absolutnie ŻADNYCH zasad, które rządzą naszą mową…
Nie mniej jednak bardzo lubię te spotkania, siedzimy sobie przy kawie i staramy się nauczyć czegokolwiek.
A przy okazji rozmowa nie jest wymuszona, dobrze nas dobrano.
Tylko moja intuicja cichutko krzyczy gdzieś z tyłu głowy, że może aż za dobrze. Przynajmniej nie z mojej strony patrząc..
Ale cóż – pożyjemy, zobaczymy! Może niepotrzebnie się martwię – intuicja to tylko intuicja.
Oczywiście – trochę imprez też minęło.
Tydzień temu coś dziwnego się stało.
Ja, on, mój pokój.
Absolutnie się nie spodziewałam takiego obrotu spraw tego wieczoru.
No i cóż – popisałam się subtelnością pijanej panikary.
I tego jednego zdania nadal nie jestem w stanie zrozumieć.
Czemu, czemu, czemu?
Naprawdę muszę się nauczyć powstrzymywać przed alkoholowym mówieniem tego co akurat szczerze myślę.
Z drugiej strony przynajmniej teraz wiem już, co trzeba powiedzieć, żeby ktoś dobrowolnie wyszedł od Ciebie w przeciągu około 2 minut.
Szkolę się chyba w złym kierunku…

A teraz słucham Beatles’ów i zastanawiam się jak rozplanować sobie kolejny tydzień mojego życia na obczyźnie.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS