RSS
 

Archiwum - Luty, 2014

Nowy świat = nowe życie?

16 lut

Dużo, duużo, duuużo zmian!

Minęły 3 tygodnie mojego wyjazdu. Zmieniłam kraj zamieszkania, wyjechałam zupełnie sama do zupełnie nieznanego mi miejsca. Przyszedł czas  na nowości.

Jestem na uczelni, której dumą jest 400-letni staż oraz pobyt na liście setki najlepszych uczelni na świecie.  Wymagania są, już widzę różnicę.  Nie ma opierdzielania się, uczenia się tuż przed sesją, robienia wszystkiego na ostatnią chwilę. Minęły dopiero 2 tygodnie semestru, a ja już siedzę po uszy w książkach.

Pierwszy raz w moim życiu mieszkam w akademiku.  Mimo że płacę za niego mniej więcej tyle ile zapłaciłabym w stolicy za piękne, dwupokojowe mieszkanie – warunki nie powalają. Ale przynajmniej stypendium pokrywa większość tych kosztów i jest to pewnego rodzaju nowe doświadczenie.  Już nawet przemogłam się i zdarza mi się wyjść do kuchni w dresach i bez makijażu, a to naprawdę coś! Chociaż raczej postaram się ograniczyć takie sytuacje do minimum.

Poznaje ludzi z całego świata! Od Meksyku, przez Portugalię, Francję, Danię, kończąc na Tajwanie. Istniejące dotychczas w mojej głowie opinie i stereotypy powoli zaczynają się zacierać. Oczywiście, nie to żebym znowu miała ich tak dużo!

Oprócz natłoku nauki jest to również okazja do zabawy! Erasmus w końcu zobowiązuje! Życie nocne.. Piękne! Małe miasto w piątkowe wieczory odkrywa przed studentami miliony możliwości. Jest tutaj zwyczaj zostawiania swoich rzeczy w jednym miejscu, a później tak naprawdę tzw. „pub crawlingu”. Jeden klub to zdecydowanie za mało na jedną noc! Wystarczy tak naprawdę, że jakaś piosenka Ci się nie spodoba i swobodnie przechodzisz te 2 metry do kolejnego klubu!

W ramach sportu wyznaję nienawiść do rowerów, co do których korzystania jestem zmuszana przez panujące zwyczaje. Komunikacja miejska jest wystarczająco rzadka i droga, żeby z łatwością przekonać do zakupu własnego roweru.  Ale przynajmniej trochę się ruszam.

I przy okazji ruszania się zaczęłam się zastanawiać czy nie spróbować nabrać jakichś nowych, pozytywnych nawyków tutaj? W nowym miejscu można tak jakby wszystko od nowa zacząć. Już i tak staję się coraz bardziej zorganizowana – bo tego wymaga sytuacja. Już i tak zaczęłam jeździć na rowerze – bo tego wymaga sytuacja. To czemu nie dorzucić do tego np. gry w squasha, ćwiczeń z Chodakowską dwa razy w tygodniu, i zajadania się warzywami na obiad?

A gdyby tak.. Cały pobyt na Erasmusie zadedykować nie 5-miesięcznej zabawie, a 5-miesięcznej pracy nad tym, żeby po powrocie do ukochanej Polski moje życie i nastawienie się zmieniło?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS