RSS
 

Złudne wspomnienia

06 wrz

Moja pamięć płata mi figle.

Siedząc wczoraj z przyjaciółkami w kawiarni zdziwiłam się słysząc że w sumie to nie wspominają zeszłorocznego wyjazdu za dobrze. Dużo się kłóciłyśmy, nie było atmosfery.
Osobiście kiedy myślę o tym wyjeździe uśmiecham się. Wiem, że klocilysmy się sporo i w zasadzie wrócilysmy poklocone ale to co tak naprawdę pamiętam to to jakie piękne miasto zwiedzilysmy, ile radości dało nam rzucanie się wodą i jak przyjemnie tańczylo sie na środku małej, słodkiej praskiej uliczki w doborowym towarzystwie.

Robię porządki w szafkach. Doszłam do takich które porządkowałam niedawno – chyba rok temu, maksymalnie dwa. Co w nich znajduję? Spodziewane zeszyty z francuskim i już mniej spodziewane maturalne testy z fizyki. Matematykę dawno temu wyrzucilam – dlaczego zostawiłam te? Nie pamiętam tego.
Ale co to za problem? Wyrzucę teraz.
Otóż nie jest to takie proste. Wyrzucając test po teście robi mi się coraz smutniej. Jakbym wyrzucala… Swoje ambicje? Te niespelnione. Te, których już nie spelnie. I zaczynam się zastanawiać.

Czemu właściwie odeszłam z elektroniki? Byli fajni ludzie, może nie miałam życia towarzyskiego ale jeżeli o ambicje chodzi byłam u wyżyn. Może to by mi nie wyszło i tamto ale w sumie dalabym radę. Cudowne czasy!
STOP! Przecież to nie było tak. Ile rady się płakało, ile razy przyszła myśl że jestem głupia i do niczego się nie nadaje, ile życia mnie ominęło za którym tak bardzo tesknilam, jak bardzo uśmiech z mojej twarzy zniknął…

Czemu muszę się wysilic żeby przypomnieć sobie jak coś wyglądało naprawdę? Mózgu, nie rób mi tego, proszę!

[miało ulżyć a nadal smutek rośnie test po teście...]

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Mira

    4 lutego 2014 o 09:30

    Czasem nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji naszych wyborów, a zwłaszcza wtedy, kiedy zmiany przebiegają niejako płynnie. Człowiek uświadamiając sobie, że do pewnych stanów realnych nie ma już powrotu, utożsamia to niemożnością przeżywania w ten sposób, co kiedyś. Tak jakby pewna część energii ducha została zawieszona gdzieś w czasie. Są takie sytuacje, kiedy przy pogłębieniu percepcji ten sposób przeżywania wraca na chwilę, jak mgiełka, poziom adrenaliny wzrasta do maksimum. Świadczy to nie tyle o ważności tego okresu, jak o tym, że w tym czasie wykorzystywany był pełny potencjał, co nie zdarza się często. Odrzucenie czegoś takiego musi wywoływać smutek. Jednak nic kosztem zdrowia, ani psychicznego ani fizycznego.
    Najtrudniej jest odpowiedzieć sobie na pytanie, czy właśnie odrzucenie, poddanie się da mi ulgę, czy wręcz przeciwnie? Pocieszające jest to, że jakiej drogi byś nie wybrała, zawsze możesz się samorealizować. Porównując – to nie klocki budują Ciebie, tylko Ty budujesz z klocków:) Miłego dnia :)

     
  2. ~Mira

    6 lutego 2014 o 12:29

    gdzie mój komentarz? :o

     
 

  • RSS