RSS
 

Przegrana przeszłość ;)

04 maj

No proszę – kilka miesięcy minęło a ja ruszyłam o te sto lat do przodu.
Raz na zawsze przeszłam nad tą częścią mojej przeszłości.
Zabawne, że piszę to akurat dzisiaj.
Jego urodziny.

W ramach pójścia o sto lat do przodu oprócz zwycięstw z przeszłością zbyt dużo się nie zmienia.
W końcu udało mi się zakotwiczyć na jednej uczelni, na jednym kierunku.
Pierwsza sesja za mną, druga już powoli się rozkręca.
A ja chociaż ostatnio bardzo pesymistycznie podchodzę do niemal wszystkiego zaczynam dostrzegać cień nadziei na moją przyszłość zawodową.
Z odrobiną szczęścia, kreatywności i sprytu może uda mi się uniknąć korporacji?
Zobaczymy. Póki co w środę rozmowa o staż PR-owy w małej, słodkiej, warszawskiej kawiarence!

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Mira

    30 lipca 2013 o 15:06

    Cześć,
    myślałam, że już nigdy Cię nie odnajdę, a wystarczyło trochę poszperać na swojej starej stronie. Pewnie kompletnie mnie nie kojarzysz, nie dość, że to było dawno temu (jakieś 5-6 lat) to jeszcze raczej krótko, Ja Ciebie wyjątkowo zapamiętałam, bo w tamtych czasach byłam w zupełnie beznadziejnej sytuacji (miłosnej rzecz jasna) i myślałam, że jestem jedynym takim żałosnym przypadkiem na świecie. Jednak czytając wtedy Twoje wpisy miałam wrażenie, jakby ktoś opisywał dokładnie moje uczucia. Kiedy tak próbuję teraz trochę powspominać, mam wrażenie, że to jakaś iluzja, poprzednie życie, albo dawno obejrzany kiepski film. To się działo naprawdę? No nic. Cieszę się, że tu trafiłam ponownie, chociaż czytając teraźniejsze wpisy zastanawiam się, czy Ty to Ty :), cóż, każdy się zmienia, ja pewnie też.

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    może jeszcze kiedyś znowu trafię na Twój ślad.

     
    • ~J.

      30 lipca 2013 o 18:36

      Cześć!

      Przede wszystkim strasznie mi miło, że istnieje ktoś kto nie dość, że czytał mojego bloga to jeszcze po latach sobie o nim przypomniał i odnalazł. Jak widzisz – ja nadal tutaj jestem, rzadko jak rzadko ale jednak:) I pamiętam Cię! Mirka-fanta jak zgaduję?:)

      Zdecydowanie nie byłaś! I zgaduję, że było nas, „żałosnych przypadków”, więcej! Tylko reszta skrzętnie się chowała;) I tak, działo się to naprawdę. Ale według mnie – nie niestety. Nawet jeżeli i ja momentami wspominam przeszłość jako dawno obejrzany kiepski film to jest to nadal część nas. Coś, co pewnie w jakiś sposób nas ukształtowało.

      I jestem to nadal ja:) Szczerze mówiąc musiałam się zastanowić chwilę skąd ta wątpliwość. Przeczytałam więc pierwszą stronę moich zapisków i chyba wiem. No cóż, każdy się zmienia, to fakt. Zresztą wystarczy spojrzeć na wpisy powstałe tuż po założeniu bloga i te powstałe w czasie kiedy tutaj zaglądałaś:) Nie mniej jednak jeżeli chodzi Ci o wpisy z poprzedniego roku to trzeba przyznać, że był to chyba najdziwniejszy okres mojego życia. I jak się później dowiedziałam nie tylko Ty uważasz, że byłam inna. Ja zresztą też się pod tym podpisuję!

      A Ty piszesz jeszcze gdzieś?

      Tez pozdrawiam bardzo serdecznie i chyba.. do usłyszenia kiedyś?:)

       
 

  • RSS