RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2012

Zwykła historia wcale nie niezwykłej dziewczyny.

16 kwi

            Patrząc za
okno przez strugi deszczu, a może łez wyobrażam sobie najpiękniejsze historie. Często
smutne i wzruszające, czasami pozytywne. Każda z nich w pewnym momencie ma swój
koniec, wyciągnięty jakby z hollywoodzkiego filmu. Są to momenty, w których
wszystko jest możliwe jak na wyciągnięcie ręki. Bariery znikają. W marzeniach co
prawda nie latam, myśli nie prowadzą do bajecznej krainy czarów, ale umysł
pozwala na naprawdę dużo. Z chęcią kończę niedokończone historie z mojego
życia. Poprawiam błędy, przeżywam te same momenty setki razy za każdym razem
zmieniając bieg wydarzeń, aż w końcu dochodzę do najlepszego wariantu.
Niestety, w prawdziwym świecie nie zdarza mi się wybierać najlepiej za
pierwszym razem. A wehikuły czasu nie istnieją. Dlatego pozostaje mi zamykać
się wieczorami w świecie moich myśli i marzyć, snuć plany i napełniać się
pozytywną energią by sprostać wyzwaniu jakim jest życie dorosłego człowieka,
którego nikt nie poprowadzi już za rękę mówiąc co należy, a czego warto byłoby
unikać. Życie, w którym trzeba podejmować decyzje, od których często może
zależeć wiele innych, istotnych czynników. Dorosłość.

Jest to historia dziewczyny, a może już kobiety, która nie potrafi
odnaleźć własnej drogi. Posiadającej wiele pomysłów i energii, lecz nie
potrafiącej się zdecydować. Ktoś powie – no cóż, jest kobietą, a kobieta
zmienną jest, taka natura. Ale ona wie, doskonale zdaje sobie sprawę, że to nie
jest cecha jej charakteru…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A kiss is not a contract.

08 kwi
Wydawałoby się, że z wiekiem człowiek powinien dorośleć za czym powinna iść dojrzałość. 
Pierwszy kwartał mojej 20-ki póki co przebiega miło, lecz niezbyt dojrzale. 
Nadal czarną dziurą wydaje się być moja przyszłość. 
Wpadłam na pomysł zdawania po raz drugi matury. Tyle, że to już za miesiąc… 
Aktualne studia? Bez wątpienia rzucam. 
Jedyną jasną stroną mojej edukacji stał się francuski.
Życie osobiste?
W końcu się do niego dorwałam. 
Udało mi się je złapać jeszcze zanim do końca odleciało. 
A w poprzednim semestrze balansowało na granicy przepaści.
Tak, poprzednie studia były syzyfową pracą wysysającą radość.
Teraz odzyskałam imprezy i przyjaciół.
Relacje damsko-męskie? 
Zdecydowanie połączyły się u mnie ostatnio z tragiczną głupotą. 
Na szczęście nie tragiczną w skutkach.
Około dwóch miesięcy temu po raz pierwszy w Stolicy poczułam się kobieco i seksownie. 
Wyszłam z kokonu własnych kompleksów. 
Niesamowite uczucie. 
Od razu inne postrzeganie otaczającej mnie rzeczywistości.
Również inne postrzeganie mnie przez otaczającą mnie rzeczywistość.  
Od tamtej pory próbowałam utrzymać ten stan, z większymi lub mniejszymi sukcesami. 
Punkt kulminacyjny nastąpił 4 dni temu.
Cały czas pytam się siebie jak można być tak skrajnie nieodpowiedzialnym?
Tylko, że nie żałuję. 
Po tak ogromnym czasie przerwy od mężczyzn doczekałam się wisienki na torcie. 
Wysoki. 
Przystojny.
Śmiem twierdzić, że długo tak przystojnego to nawet nie poznam. 
Idealne zgranie gustu muzycznego. 
Poza tym, jeżeli mężczyzna twierdzi, że uwielbia Casablancę… Mmm…
Było mi dobrze, szkoda tylko, że nie potrafiłam się zatracić. 
Może w ogóle nie potrafię? 
Długo będę lewitować na wspomnienie tego wieczoru, tej nocy. 
Szkoda również, że nadal nie przeszło mi dziwne zachowanie następnego dnia.
Nie potrafię zachowywać się naturalnie i wszystko psuję. 
Ach, no tak. I szkoda także tego, że było, minęło i pozostają jedynie wspomnienia. 
Drugi raz się to nie powtórzy, ale w końcu 
„A Kiss Is Not A Contract” 
Tak czy siak – lewituję kilometr nad Ziemią. 
I jest mi bardzo dobrze! :)

// As time goes by… <3

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS